No to życzymy miłego czytania, mam nadzieje, że komuś się podoba, jeśli tak, to zostawcie jakąś opinie w komentarzu, nawet jeżeli jest negatywna, byle była szczera.
Jeszcze raz miłego czytania.
/HIR WI GOŁ!
/HIR WI GOŁ!
______________________________________
NADIA
Stałam i
patrzyłam na chłopaków jak na obrazek, nawet nie zauważyłam, kiedy Irys pościła
moja rękę i oparła się o barierki. Kiedy zdałam sobie sprawę z tego co się
dzieje, było już za późno. Irys zawsze ładowała się w kłopoty, a ja byłam ta
„odpowiedzialna”, nie do końca tak było, po prostu byłam trochę nieśmiała, albo
jeszcze inaczej, ja po prostu nie lubiłam ludzi. Irytowali mnie.
Brunetka
wspięła się na barierkę, ochroniarz przestał zwracać na nią uwagę od kiedy pani
B. z nim pogadał i był cały czas w pobliżu dziewczyny. Podejrzewam, że nie
przewidział tego co planuje jego córka, ona pewnie też tego nie planowała.
Podskoczyła i zawiesiła się na barierkę w taki sposób, że łatwo przeszła na
drugą stronę. Zanim ktoś zorientował się co się dzieje ona była już na scenie,
a ja w połowie drogi za nią.
-Irys co
ty odpiera…- zaczęłam, ale nie dane było mi skończyć – czarnoskóry mężczyzna
ubrany w koszulkę z napisem security przerzucił mnie przez ramie – Puszczaj do
kurwy nędzy!
Dwóch
pozostałych ochroniarzy ruszyło za brunetką. Kellin i Vic obserwowali całe
zamieszanie ze sceny nie przerywając nawet na moment. Młodszy z dwójki przerwał
dopiero w tedy kiedy Irys rzuciła się na niego i zaczęła wrzeszczeć, że go
kocha. Krzyczała tak głośno, że z
łatwością wszystko słyszałam ze swojego położenia.
Kellin nie
wyglądał na złego, wkurwionego czy coś, objął dziewczynę, która najwidoczniej
cały czas mówiła w nie zrozumiałym dla
chłopaka języku ( polsku). Objął ją ramieniem i uśmiechnął się sympatycznie.
Gruby ochroniarz wdrapał się na scenę i zabrał moją przyjaciółkę od wokalisty.
Ta zaczęła krzyczeć tak głośno, że chłopcy z PTV przestali grać. Niezdarny
ochroniarz połknął się i wywrócił. Zamarłam kiedy zobaczyłam lecącą
przyjaciółkę. Upadła pod sceną boleśnie uderzając głową o barierki.
-Iryyyys! –
facet który mnie trzymał też musiał być w szoku, bo bez problemu mu się
wyrwałam i podbiegałam do przyjaciółki. Zaczęłam nią szturchać. Ku mojemu
zdziwieniu chłopaki też zeszli ze sceny i przykucnęli przy brunetce. Vic
krzyknął na służbę medyczną.
IRYS
Podniosłam
się lekko, jednak pożałowałam tego od razu. Głowa bolała mnie niemiłosiernie. Kurwa-
pomyślałam. Otworzyłam z trudem oczy jednak światło było niedoniesienia, wiec
szybko je zamknęłam z powrotem.
-Irys? –
usłyszałam troskliwi głos taty
-Irys! –
poczułam, ze ktoś mnie obejmuje, a następnie przytula mocno – Wszystko okej? – Nadia
patrzyła na mnie troskliwie
-Chyba? – podniosłam
się do pozycji siedzącej
-Wszystko
okay? – usłyszałam dobrze znany angielski akcent
-yyy – poczułam,
że kręci mi się w głowie
-O nie
proszę tylko nie mdlej starczy nam już rozrywek jak na dzisiaj. – Nadia zaśmiała
się pod nosem
Tato
odszedł na bok z sanitariuszem z karetki. Słyszałam szczepki rozmowy, ale nie przysłuchiwałam
się specjalnie, zna niemiecki, poradzi sobie.
-Wszystko
okay? - niebieskooki uklęknął
naprzeciwko mnie
Dopiero
teraz zobaczyłam, że leże na noszy na ziemi. Pod głową miałam zwiniętą bluzę,
nie powiem, że było mi wygodnie. Głowę miałam owiniętą bandażem.
-Tak.
Tylko ten bandaż nie wygląda zbyt atrakcyjnie. – wysiliłam się na żart
Sama sobie
się dziwiłam, że z taką łatwością mówię po angielsku, no ale serducho robi
swoje.
-Osobiście
dopilnuje, żeby ten ochroniarz został zwolniony! – dopiero teraz zobaczyłam
Vica stojącego ze skrzyżowanymi rękoma
-To ich
praca, nie możesz go zwolnić, za wykonywanie swojej pracy. – Nadia stała koło
chłopaka i wpatrywała się w jego czekoladowe oczy
-Dzięki
Nad! – jęknęłam
-Ale na
pewno nic ci nie jest? – Kells zapytał ponownie
-Wszystko
okej, a jak mnie przytulisz będzie jeszcze lepiej. – uśmiechnęłam się niewinnie
Chłopak
zaśmiał się cicho i przytulił mnie. Wtuliłam się w jego ramiona, ooo tak, to
była najcudowniejsza chwila w całym moim życiu.
-Z nią
zawsze takie problemy? – zaśmiał się Vick, a Nadia machnęła ręką
-Dobra
młodzieży – zaczął mój tatuś – Będziemy się zbierać. Lekarz powiedział, że nic
ci nie będzie, ale w domu mamy od razu zgłosić się do lekarza rodzinnego.
Pożegnajcie się czekam w aucie.
-Ale nie
jesteś zły? – zapytałam potulnie
-Nie, ale
to był wasz ostatni koncert! – oznajmił stanowczo
-Tato!
-Panie B.
-Bez
gadania, za 5 minut widzę was w aucie.
-No to
chyba należy się pożegnać. – zaczęłam bardzo niechętnie
-Proszę. –chłopak
wcisnął mi małą karteczkę – Jakby coś się działo.
Rozwinęłam
karteczkę. Numer telefonu. Napisałam swój chłopakowi na dłoni. Nie wierzyłam,
że zrobi z niego użytek, no ale cóż.
-Głupio
trochę. – Vic zwrócił się do Nadii – Przykro nam z powodu zaistniałej sytuacji,
nie powinna mieć miejsca.
-Nic się
nie stało. – blondynka uśmiechnęła się słodko – To do następnego razu? – oddała
chłopakowi telefon wcześniej zapisując tam swój numer telefonu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz