poniedziałek, 20 stycznia 2014

Prolog



To pierwsze, koty za płoty xD Miłego czytania 
/HIR WI GOŁ! 

Irys_________________________________________
Jęknęłam kiedy budzik zaczął dzwonić. Shit  - pomyślałam podciągając się do pozycji siedzącej. Spojrzałam na blondynkę śpiącą obok mnie.
-Nadia? – szturchnęłam ją lekko
Dziewczyna poruszyła się nieznacznie i  wtuliła w kołdrę mocniej. Wstałam niechętnie z łóżka i objęłam się rękami.
-Wstawaj! – rzuciłam w nią laczkiem
-Zaraz. – jęła odwracając się do mnie –Dzień dobry. – uśmiechnęła się słodko – Która godzina?
-Dochodzi  11. Tato powiedział, że najpóźniej o 15 jedziemy. – usiadłam na łóżku
-Nie mogę się doczekać! – pisnęła Nadia i usiadła po turecku.
Nie wierzyłam, że tata zabiera nas do Berlina, a jednak mój tata potrafił mnie zaskoczyć. Średnia 5.0 i 18 urodziny czy to przemawiało na moją korzyść? Na pewno. 2 dni temu w moje urodziny, rodzice wręczyli mi kopertę, nie spodziewałam się takiego prezentu. Bilety na najbliższy koncert Sleeping With Sirens i Pierce the Veil . Piszczałam chyba przez pół godziny, biegając do mamy do taty i dziękując. Jeszcze bardziej się ucieszyłam (o ile jest to w ogóle możliwe), kiedy okazało się, że Nadia jedzie z nami, jako ze ma urodziny w ostatni dzień czerwca (taki wcześniejszy prezent). Była sobota 14 czerwca. Promienie letniego słońca wpadały do mojego pokoju przez okno. Blondynka była moją przyjaciółką od czasów gimnazjum, kiedy razem poszłyśmy do technikum zbliżyłyśmy się bardziej. Nasi rodzice wspólnie zadecydowali, że noc z piątku na sobotę spędzimy u mnie.
Czas mijał szybko bardzo szybko. Zjadłyśmy śniadanie składające się z jajecznicy i grzanek. Resztę czasu aż do obiadu spędziłyśmy na wyborze odpowiedniego stroju, malowaniu i układaniu włosów.
-Ja nie wiem po co się tyle stroiłyście, w drodze się i tak będziecie się jeszcze raz malować i poprawiać . – skwitował „optymistycznie” mój tato przewracając oczami
-To pomalujemy się od nowa. – rzuciła Nadia, pomagając zapakować mi torbę do auta
-Wracamy od razu po koncercie, po co wam ta torba?
-Oj tato, diabeł nie śpi.
Zaczęłyśmy się śmiać.

5h później 
Nadia.
Podróż minęła spokojnie. Po 4 godzinach byliśmy na miejscu, szybko znaleźliśmy klub w którym miał odbyć się występ. Ani ja, ani Irys nie miałyśmy żadnych problemów w dogadaniu się po niemiecku, obie kochałyśmy ten język (świty). Tato Irys wszedł z nami do klubu, nawet nie sprawdzali nas przy wejściu, spojrzeli tylko na pana B. i sprawdzając bilety wpuścili do środka, w sumie nie dziwie się był postawnym mężczyzną. Spojrzałam na przyjaciółkę, zapatrzoną na ludzi  dookoła. Nie wiem na co bardziej się cieszyła na koncert czy na to, że naroście mogła odwiedzić ten kraj, nawet jeżeli byłą tu tak krótko. Po pół godzinie przepychania się doszliśmy pod samą scenę. Rozejrzałam się dookoła. Klub był dość duży, ale nadal było tu strasznie dużo napalonych dziewczyn (odezwała się ta nie napalona xD przyp. aut.).
-Miejmy nadzieje, że się szybko skończy. – jęknął pan B. i spojrzał wyczekująco na małą scenę
Chłopcy z SWS nie kazali nam na siebie długo czekać, tylko 15 minut. Kiedy Kellin wszedł na scenę Irys momentalnie zaczęła piszczeć. I ja mam stać koło niej cały koncert. Dziewczyny dookoła krzyczały słowa piosenki. Lubiłam Kellina i resztę, ale to Vic porwał moje serce. Kątem oka zobaczyła ze brunetka, wspięła się na barierkę trochę za wysoko ochroniarz zareagował od razu. Pan B. rzucił cos do niego i Irys stanęła koło mnie, śpiewając  kolejny wers piosenki. Spojrzałam na szatyna na scenie na żywo był o wiele lepszy.
-Bożżżee, aaaaa, Kelllssss. – wrzeszczała Irys jak opętana
Mogłam przysiąść, że chłopak, pościł oczko do mojej przyjaciółki. Gabe perkusista zespołu rzucił w tłum swoje pałeczki. Dziewczyny rzuciły się jedna na drugą, żeby zdobyć pałki. Musiałam naprawdę mocno trzymać , brązowowłosą, żeby nie rzuciła się w tłum. Bałam się o nią. Niby potrafiła o siebie dbać i w ogóle, ale jeżeli ktoś miał pecha to na pewno ona. Tylko ona potrafiła złamać nogę na prostej drodze.
-Nadia! – jęknęła niezadowolona
-Stój spokojnie! Nie chce spędzić koncertu z Toba na izbie przyjęć. – zaśmiała się
-Jeszcze do was wrócę – Kells uśmiechnął się, ze sceny
-Powiedział, że… - zaczęła Irys
-Zrozumiałam, aż taka tępa nie jestem! – rzuciłam oskarżycielskim tonem
Owszem, mój angielski nie był najlepszy, ale podciągnęłam się trochę i rozumiałam co się do mnie mówi.
-Kellin, Kellin, Kellin! – dziewczyna nadal wrzeszczała
PTV, weszło na scenę jak burza. Teraz to ja nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć. Jutro nie będę mówić to pewne. Kołysałyśmy się z Irys w takt piosenki Wonderless. Nawet nie wiem, kiedy z 20, zrobiła się 22 i koncert dobiegał końca.
-A teraz.. – zaczął Vic uciszając wszystkich gestem ręki, tonęłam dosłownie w jego oczach – Wiecie co teraz?
-King For A Day!! – Krzyknęła Irys, wszyscy łącznie z wokalistą spojrzeli na nas
Takkk, dziewczyna zawsze zwracała na siebie uwagę.
-Zgadza się. – rzucił Vic i zaprosił Kellsa na scenę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz